Pobierowo - budowanie z piasku
Takiej rodzinnej konkurencji, jak ostatniego lata w Pobierowie nie wymyśliła chyba jeszcze żadna inna rodzina. Oboje z żoną mamy wyrzuty sumienia, że tak mało uwagi poświęcamy Antosiowi i Zuzi, ale życie galopuje w zastraszającym tempie i z roku na rok czasu mamy coraz mniej. To Pobierowo miało być tylko dla nas, żadnych faksów, telefonów, maili - słowem kompletne wyciszenie i odizolowanie się od świata. Udało się. Nawet w pensjonacie
Pobierowo mieli kategoryczny zakaz, by łączyć nas z kimkolwiek. Całe dnie przesiadywaliśmy na plaży. Na początku zajmowaliśmy się z Grażyną wyłącznie sobą, a dzieci albo się pluskały w morzu, albo budowały jakieś babki i zamki w piasku, czyli też zajmowały się same sobą. Potem postanowiliśmy, by to zmienić i zaczęliśmy uczestniczyć w ich zabawach. Dzieliliśmy się codziennie na dwie różne grupy, raz ja z jednym z bliźniaków, żona raz z drugim i tak na zmianę. Budowaliśmy zamki, budowle, zwierzątka i różne figury, wykorzystując dodatkowe tworzywo, kamenie, patyki, muszelki, wysuszone glony. Dzieci marzą, byśmy do Pobierowa pojechali znowu, bo tam rodziców miały ciągle przy sobie.
Podobne: