Sopot - zimowe impresje
Na styczniowy pobyt w Sopocie nie dawałem się przekonać dosyć długo, ale żona się uparła, a ja nie chciałem jej robić przykrości. Przez cały grudzień mieliśmy w mieszkaniu remont, a potem jeszcze to świąteczne obżarstwo, więc przystałem na jej prośby. Sopot piękny jest o każdej porze roku, ale nie myślałem, że w środku srogiej zimy może mi się tu tak podobać. Było mroźno i lód chrzęścił pod stopami, ale za to niebo czyste i słońce świeciło cały tydzień tak pięknie, że mogliby nam pozazdrościć nawet letni wczasowicze. Rano, po obfitym śniadanku, które zjadaliśmy w naszym pensjonacie
Sopot, wyruszaliśmy od razu na spacer. W tym czasie ponoć w powietrzu jodu jest najwięcej, więc chcieliśmy wykorzystać to w maksymalny sposób. Przychodziliśmy dopiero na obiadokolację. Zazwyczaj maszerowaliśmy po plaży, ale zdarzały się nam też i inne wycieczki. Wydaje mi się, że Sopotem można się prawdziwie zauroczyć. Zresztą całe Trójmiasto jest przecudne. No i najważniejsze, że nad morzem. Myślę, że częściej będziemy jeździć nad morze w takich nietypowych porach. Było naprawdę świetnie.